![]() |
|
|||||||||||
![]() |
||||||||||||
CSR
ochrona środowiska
edukacja
ekologia
kodeks etyczny
raport 2004
public relations
biznes a miejsce pracy
filantropia
raport 2007
biznes a rynek
zdrowie
raport
zarządzanie
raport społeczny
zrównoważony rozwój
biznes a społeczeństwo
odpowiedzialność
wolontariat
corporate
kampania społeczna
governance
CRM
fair trade
raport 2006
konsument
raport 2005
etyka
human resources
|
autor: Alina Białkowska-Gużyńska Robert Sternberg, prof. psychologii i edukacji na Uniwersytecie w Yale, opisał na łamach FINANCIAL TIMES następujące zdarzenie. Oto dwóch studentów spotkało w górach niedźwiedzia grizzly. Jeden z młodych mężczyzn zastanowił się i doszedł do wniosku, że i tak nie uda się uciec, więc nawet się nie ruszył. Drugi nie tracił czasu na rozważania i zaczął szybko biec, by przypadkiem nie zostać w tyle za swoim kolegą. Historyjka owa miała pokazać, że są sytuacje w życiu, gdy lepiej sprawdzają się inne typy inteligencji niż analityczna, nad której rozwojem pracuje się na studiach. Jednak sporo czytelników poczuło się nieswojo po jej lekturze. - Czy rzeczywiście żyjemy w otoczeniu, w którym musimy myśleć tylko o sobie i walczyć wyłącznie na własny rachunek, by wyprzedzić innych - pytano. Można założyć, że rynek podlega prawom Darwina i w konsekwencji akceptować z zupełnie czystym sumieniem, że w gospodarce przeżywają wyłącznie najsilniejsi bądź najlepiej zaadaptowani do otoczenia. Jeśli tak, wówczas opowieść o studentach nie niesie z sobą żadnego dylematu: każdy z nas powinien trzymać etykę wyłącznie na użytek prywatny, zaś w pracy zajmować się tylko tym, co przynosi bezpośrednią korzyść firmie. Tak byłoby najprościej, ale niekoniecznie najrozsądniej. Bo etyka się opłaca. W 1992 r. aż 93% badanych twierdziło, że najsilniejszym źródłem niechęci między ludźmi są różnice w zarobkach i majątku. Dopiero w ubiegłym roku większość badanych uznała bogactwo za rezultat ciężkiej pracy i umiejętności, a nie efekt oszustw i kombinacji. Także dopiero w ubiegłym roku obiegowa opinia o zawsze kradzionym pierwszym milionie znalazła oparcie u mniej niż połowy pytanych. Czy to znaczy, że polscy przedsiębiorcy zaczęli być bardziej etyczni w tym, co robią, czy też ich otoczenie stało się bardziej wyrozumiałe i pragmatyczne? Na to pytanie badania nie dają odpowiedzi. Ale opinia, iż jest coraz lepiej, staje się powszechna, nie tylko wśród praktyków życia gospodarczego. - W tej chwili wyraźnie widać modę na mówienie o etyce w biznesie - twierdzi prof. Aniela Dylus, wykładająca etykę biznesu w warszawskiej Akademii Teologii Katolickiej. - Wciąż jesteśmy w pierwszym etapie tworzenia gospodarki rynkowej, czyli etapie dorabiania się, ale czas zachłanności dobiega końca. Wszyscy, którzy chcą działać na dłuższą metę, prędzej czy później zdadzą sobie sprawę, że nie da się zbudować trwałego sukcesu bez zasad etycznych. Praktycznie wszyscy zajmujący się etyką w biznesie podkreślają, że tak naprawdę jej obecność w decyzjach podejmowanych przez przedsiębiorców i menedżerów (które określają stosunek do pracowników, konkurencji, partnerów, społeczeństwa, państwa, a nawet środowiska naturalnego) jest warunkiem stworzenia firmy stabilnej i wiarygodnej. Inaczej tracimy zaufanie, a z nim szanse na zdrowe relacje wewnątrz przedsiębiorstwa oraz ze światem zewnętrznym. Te argumenty są, jak sądzę, oczywiste. Ale równie oczywiste jest, że z natury rzeczy biznes jest oparty na grze jako żywo przypominającej targowanie się z Arabem o cenę sprzedawanego przezeń towaru. Kłamie jedna strona, kłamie druga, prawda jest pośrodku, a ostateczny wynik transakcji zależy tylko od zdolności i uporu obu graczy. Czy istnieje biznes bez kłamstwa? Jakie są granice oszukiwania? A może po prostu przykład z Arabem nie pasuje do współczesnego świata gospodarki, w którym interesy układających się stron niekoniecznie muszą być tak jasno skonfliktowane?
|
|
||||||||||