
Raport specjalny: Bawełna – Łańcuchy dostaw – Korporacyjne działania w sprawie uzbeckiego “białego złota”
Artykuł dodany przez: mirella Data: 2008-05-08 16:22:47
Artykuł pochodzi z magazynu Ethical Corporation, tłumaczenie Ewa Brolska
Pojawiające się ostatnio zapowiedzi firm detalicznych dotyczące wstrzymania zamówień na bawełnę z Uzbekistanu, z uwagi na problem przymusowej pracy dzieci przy jej produkcji, stawia w nowym świetle kwestię roli, jaką może pełnić biznes.
Trzy lata po ujawnieniu przez Ethical Corporation faktu wykorzystywania dzieci do prac przy produkcji uzbeckiej bawełny (marzec 2005), efekty zaangażowania firm są mało widoczne. Wydaje się, że przedsiębiorstwa odzieżowe nie zdają sobie do końca sprawy z tego, iż pozyskiwanie ich podstawowego surowca stanowi źródło etyczno-operacyjnego konfliktu.
W produkcję surowej bawełny zaangażowanych jest na świecie około stu milionów gospodarstw wiejskich, zaś dochody przemysłu dostawczego szacuje się na 32 biliony dolarów rocznie. Z kolei, jak podaje Environmental Justice Foundation, dochody przemysłu odzieżowego są co najmniej dziesięciokrotnie wyższe.
Okresowe raporty publikowane od 2005 roku przez EJF oraz International Crisis Group, ujawniają głeboki niepokój związany z wpływem, jaki handel uzbecką bawełną wywiera zarówno na tamtejsze społeczeństwo, jak i na środowisko.
Ethical Trading Initiative – zrzeszenie brytyjskich firm i organizacji zaangażowanych w promowanie odpowiedzialnego społecznie biznesu, również wyraziło swoje obawy. W zeszłym roku EJF zorganizowało dla swoich członków (wiodących marek odzieżowych Wielkiej Brytanii oraz Tesco) spotkanie poświęcone zagadnieniom etycznym związanym z handlem uzbecką bawełną. Po zapoznaniu się z przedstawionymi faktami, firmy wyraziły swoje ubolewanie i chęć zaangażowania, podkreślając jednocześnie złożoność procesu związanego ze śledzeniem przebiegu pozyskiwania surowca aż do jego finalnego wykorzystania w przemyśle odzieżowym.
Pod koniec zeszłego roku, wraz z nagłośnieniem w mediach tematu etyki konsumpcji oraz bezpieczeństwa łańcuchów dostaw globalnych korporacji, BBC wyemitowała reportaż poświęcony uzbeckiej bawełnie.
Odzew firm był natychmiastowy. Fińskie Marimekko oraz Estońskie Krenholm jako pierwsze, w listopadzie 2007, ogłosiły bojkot bawełny sprowadzanej z Uzbekistanu.
Zmiana nastrojów
Mimo obiekcji zgłaszanych jeszcze miesiąc wcześniej, a dotyczących trudnego zadania jakim miało być dopilnowanie etycznych standardów pozyskiwania uzbeckiej bawełny, wiele firm z dnia na dzień zmieniło zdanie, stwierdzając, że nie jest to wyzwanie któremu nie byłyby w stanie sprostać.
W połowie stycznia tego roku, po konsultacji z EJF, Tesco wprowadziło zakaz handlu produktami powstałymi z bawełny sprowadzonej z Uzbekistanu. Zakaz ten dotyczył nie tylko odzieży, lecz również produktów wyposażenia domu oraz wszelkich zakupów korporacyjnych. Dzięki temu Tesco obejmowało pozycję lidera wśród detalistów w kształtowaniu etycznych postaw i zyskiwało przewagę w stosunku do konkurencyjnych firm (Marks & Spencer, Sainsbury’s oraz Asda).
Kolejne firmy poszły za tym przykładem. M&S zadeklarował, że wycofa ze sprzedaży uzbecką bawełnę, z czasem jednak, gdy identyfikacja takiej bawełny okazała się to zbyt trudna, zaproponował alternatywne rozwiązanie – lobbowanie u swoich dostawców za porzuceniem uzbeckiego źródła dostaw. Ponieważ firmie zależało na wyrównaniu swojej pozycji wobec Tesco, M&S zapowiedział rozpoczęcie bojkotu z “początkiem roku”. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że Plexus Cotton stopniowo wycofuje się z handlu z uzbeckimi dostawcami.
Hennes & Mauritz, szwedzka sieć odzieżowa również ogłosiła całkowitą rezygnację z uzbeckiej bawełny. Na początku lutego, Debenhams, brytyjska sieć sklepów, jako kolejna przyłączyła się do tego trendu, podobnie jak inny angielski detalista – Matalan.
ETI obecnie stara się przekonać swoich członków o konieczności wprowadzenia zakazu handlu uzbecką bawełną wśród tych partnerów dostawczych, którzy są w stanie zidentyfikować źródło pochodzenia własnych towarów.
Jak na razie, szala zwycięstwa przechyliła się na stronę aktywistów. Nie oznacza to jednak ostatecznego rozwiązania problemu. W świecie, gdzie wiecznie zabiegani konsumenci oraz prężnie pracujące firmy wymagają jasnych rozwiązań w odpowiedzi na złożone, globalne problemy, handel bawełną stanowi delikatny temat.
Co dalej?
Dla przykładu, jeśli teraz detaliści wymogą na swoich dostawcach wycofanie uzbeckiej bawełny, czy nie powinni zrobić tego samego w stosunku do bawełny pochodzącej z Tajlandii czy Tadżykistanu, gdzie również panują niskie standardy pracy?
Jedna z brytyjskich firm powiedziała EJF w 2007 r., że jej łancuch dostaw jest pod względem etycznym “w porządku”, ponieważ zaopatruje się w bawełnę z Turkmenistanu. Turkmeistan, mimo że jest krajem mniej opresyjnym niż rządzony przez mafię Uzbekistan, również przynależy do grupy państw, gdzie zainteresowanie międzynarodowymi standardami pracy jest znikome, a życie przeciętnego biedaka potrafi być niezwykle ciężkie. ”To, co niechlubnie wyróżnia pozyskiwanie uzbeckiej bawełny to fakt, że przymusowa praca dzieci narzucona została przez rząd, a nie w wyniku tradycji, w której dzieci zwyczajowo pomagają rodzicom przy pracach na terenie obejścia.” mówi Abi Rushton, odpowiedzialny w Tesco za kwestie etyczne związane z nabywaniem oferowanych przez firmę produktów.
Jednak International Crisis Group - organizacja doradzająca w międzynarodowych konfliktach – jest przekonana, że Tadżyccy uczniowie szkół średnich również są zmuszani do prac na plantacjach bawełny. Andrew Stroehlein, dyrektor ds. mediów i informacji w ICG mówi: “Wszystkie trzy kraje produkujące bawełnę w tym regionie (Uzbekistan, Turkmenistan i Tadżykistan) praktykują wykorzystywanie uczniów do prac przy zbiorach bawełny.” Proceder ten nie zawsze dotyczy wykorzystywania osób nieletnich, jednak bez wątpienia jest to zmuszanie ludzi do pracy.
Bawełna ekologiczna, posiadająca certyfikaty oraz zaświadczenia dotyczące godnych warunków zatrudnienia robotników, nie będzie w stanie zaspokoić zapotrzebowania, jakie do tej pory pokrywała uzbecka bawełna. Według szacunków Fair Trade Foundation, bawełna opatrzona certyfikatami “fair-trade” stanowi mniej niż 1% światowych obrotów bawełną.
Organic Exchange, amerykańska organizacja pozarządowa, szacuje, że w ciągu ostatnich kilku lat ilość produkowanej ekologicznej bawełny wzrosła ponad dwukrotnie (od 25,000 ton w latach 2004-05, do 60,000 ton w 2006-07). W 2007 roku, światowy rynek sprzedaży organicznej bawełny wart był około 2 biliony dolarów. Wyniki te wypadają jednak blado w porównaniu z 32 bilionami dolarów dochodów generowanych przez handel niecertyfikowaną bawełną.
Kwestie handlu bawełną komplikuje dodatkowo trudna sytuacja najbiedniejszych krajów, które w znaczej mierze uzależnione są od przychodów z przemysłu odzieżowego. Tam, bezpieczeństwo łancucha dostaw bawełny staje się sprawą drażliwą. Według raportów Organic Exchange, Bangladesz kupuje 65% swojego rocznego zapotrzebowania na bawełnę w Uzbekistanie. Właściciele zakładów odzieżowych martwią się, czy będą w stanie zachować konkurencyjność cen swoich produktów, wartych obecnie ponad 9 bilionów dolarów (75% rocznych przychodów Bangladeszu z eksportu). Według ETI, około 20 milionów ludzi w tym kraju zatrudnionych jest w przemyśle odzieżowym.
Pytania pozostają
Czy wiodące marki zapłacą więcej za ubrania wyprodukowane z bawełny, która nie pochodzi z Uzbekistanu? Przedstawiciel M&S twierdzi, że jest jeszcze zbyt wcześnie na takie deklaracje, podkreślając “partnerskie” podejście do dostawców, którzy podjęli wysiłek wycofania z obiegu uzbeckiej bawełny. Jednak twierdzenie, że użycie bawełny z innego źródła będzie bardziej kosztowne, pozostaje sprawą dyskusyjną. Cena tego surowca bywa bowiem różna, a bawełna uzbecka wcale do najtańszych nie należy. Główną zaletą, która zaskarbiła jej tak dużą popularność, jest hurtowa ilość w jakiej jest sprzedawana.
ETI stara się przekonać swoich członków, m.in. M&S i Tesco, do dalszego zaopatrywania się w bawełnę z Bangladeszu. Dodatkowo lobbuje też za poszukiwaniem wspólnych dla detalistów i ich dostawców rozwiązań, które złagodziłyby wzrost kosztów bawełny, jaki może pojawić się po zerwaniu handlu z Uzbekistanem.
Zachodni detaliści przyłączający się do bojkotu uzbeckiej bawełny mogą odetchnąć – według Tima Wilsona, prezesa Historic Futures, organizacji zajmującej się analizowaniem legalności łańcuchów dostaw, prześledzenie drogi, jaką pokonuje bawełna z Uzbekistanu jest zadaniem jak najbardziej wykonalnym. Jego firma świadczy podobne usługi identyfikacyjne m.in. dla tak dużych firm jak Tesco. „Technicznnie - tak, jest to możliwe.” – twierdzi Wilson. Dodaje jednak, że proces identyfikacyjny może „wymagać wprowadzenia pewnych zmian w procesie zarządzania danymi”.
Nie wszyscy eksperci podzielają tę opinię. Wśród oponentów są również rzeczoznawcy wypowiadający się w prasie branżowej na temat identyfikacji łańcucha dostaw bawełny. Ich zdaniem do utworzenia wiarygodnego systemu identyfikacyjnego niezbędne są znaczne zasoby finansowe. Do tego, system taki w całości polegać by musiał na rzetelności danych, jakie zbierane byłyby na przestrzeni całego łańcucha. Sytuacja, w której część z wprowadzonych informacji byłaby nieprawdziwa, lub w której pracownik średniego szczebla po prostu nie wywiązywałby się z obowiązku ich regularnego dostarczania, podważają wiarygodność takiego systemu.
Sieci dostarczające bawełnę do firm dysponują informacjami potrzebnymi do rzetelnej analizy łańcucha dostaw bawełny, twierdzi Wilson, jednak nie zarządzają nimi w odpowiedni sposób. Abi Rushton z Tesco Clothing zapowiada, że w celu zapewnienia szybkiego wycofania uzbeckiej bawełny ze sklepów, dostawcy proszeni będą o „załączanie certyfikatu pochodzenia bawełny do dokumentacji, który będzie sprawdzony podczas procesu standardowej technicznej kontroli”.
W dalszej perspektywie, mówi Rushton, Tesco zamierza oprzeć swoje działania na systemie sieciowym, aby w ten sposób “zapewnić całemu łańcuchowi dostaw możliwość identyfikacji, a co za tym idzie – przejrzystości”. Pierwsze szkolenia dla kluczowych dostawców z Bangladeszu, który jest głównym rynkiem zbytu uzbeckiej bawełny zaplanowano na styczeń. Po ich zakończeniu Tesco planuje „wprowadzać system krok po kroku, w zależności od poziomu ryzyka, jakie ze sobą to niesie”.
Sean Ansett, konsultant, odpowiedzialny wcześniej za CSR w firmie odzieżowej Gap, twierdzi że identyfikacja niecertyfikowanej bawełny może być technicznie trudna, mimo wprowadzenia dodatkowej dokumentacji czy użycia systemów elektronicznych. “Jeśli nie jest to bawełna z plantacji organicznych, bądź upraw zarządzanych według wymogów fair trade, zadanie to może okazać się bardzo skomplikowane. Dzieje się tak, ponieważ dla celów poprawienia jakości i łatwości obróbki mieszane są ze sobą różne rodzaje bawełny” tłumaczy.
Łańcuch dostaw faktycznie przedstawia się w sposób dość skomplikowany: rolnicy sprzedają zebraną bawełnę do odziarniania, skąd surowiec trafia do przędzalni. Następnie bawełniane włókna zakupywane są przez tkalnie, które przekazują gotowe już bale materiału fabrykom odzieżowym. Stamtąd po uprzedniej obróbce (cięcie, szycie) materiał transportowany jest do firm detalicznych, które sprzedają gotowy produkt konsumentom. Według dokumentacji branżowej, analizowanej przez Ethical Corporation, to co dzieje się na odcinku, jaki pokonuje bawełna w drodze do przędzalni (gdzie na ogół łamie się i miesza ze sobą bale), często decyduje o możliwości jej identyfikacji.
Według Wilsona “Jeśli identyfikacja produktu jest dyscypliną techniczną, to przejrzystość produktu jest jej kulturowym odpowiednikiem. Nie chodzi o to, czy możliwe jest dzielenie informacji i skuteczne zarządzenie nią między partnerami biznesowymi w jednym łańcuchu dostaw, tylko o to, jak ci partnerzy zapatrują się na tego typu współpracę. Część z nich poczuje się zagrożona koniecznością ujawnienia informacji na temat źródła dostaw, obawiając się, że może to podważyć model ich działalności biznesowej. Inni zobaczą w tej propozycji możliwość wyróżnienia się spośród wielu firm na rynku.”
Tesco przewiduje, że przejście z uzbeckiej bawełny na inną, pochodzącą z USA, Australii czy Indii nie powinno generować dodatkowych kosztów u dostawców. Firma szacuje, że potrzebują oni około dwóch, trzech miesięcy na całkowite wykorzystanie zgromadzonych materiałów. Potem będą musieli zadeklarować, z jakiego kraju pochodzi bawełna, wchodząca w skład sprowadzanych przez nich produktów wyposażenia domowego i odzieży.
Continental Clothing, dużo mniejsza firma, zamierza zamieścić na metkach swoich T-shirtow informację o kraju, z którego pochodzi bawełna użyta do ich produkcji. Ma to uspokoić konsumentów, uwrażliwionych na tego rodzaju informacje.
Co te zmiany wniosą?
Szersze spojrzenie na transformacje zachodzące w handlu bawełną zmusza do postawienia sobie następujących pytań: jaki wpływ będą miały te zmiany na przymusową pracę dzieci w Uzbekistanie oraz na eksport uzbeckiej bawełny w ogóle. Nie jest bowiem sprawą oczywistą, w jaki sposób bojkot może przełożyć się na poprawienie warunków życia rolników i robotników. Jeśli intencją bojkotu jest wymuszenie reform na rządzie Uzbekistanu, to w efekcie spodziewać się można pogorszenia warunków życia rolników, spowodowanego trudnościami ekonomicznymi kraju. Pojawiają się również opinie, że rząd szukając alternatywy może odsprzedać bawełnę Chinom lub Rosji. Jakby tego było mało, niektóre branżowe źródła z Azji Centralnej twierdzą, że za bojkotem uzbeckiej bawełny stoi Rosja, której z pobudek politycznych zależy na osłabieniu uzbeckiego przemysłu.
Skoro więc bojkot może w najlepszym wypadku mieć ograniczony oddźwięk, jakie działania w kwestiach związanych z przymusową pracą dzieci powinny przedsięwzięć marki kontynuujące sprowadzanie bawełny z Uzbekistanu? Czy powinny wybrać bardziej polityczną ścieżkę nacisku, czyli lobbing w rządach i instytucjach międzynarodowych nakierowany na zakazanie pracy nieletnich w Uzbekistanie?
Niektóre duże firmy paliwowe i wydobywcze zorientowały się już, że jeśli nie zaczną z własnej inicjatywy wspierać zarządzania w regionach, w których działają, wszelkie praktyki związane z CSR-em mogą tam mieć jedynie ograniczony efekt.
W 2007 r. Nike zapowiedziało zaangażowanie swojego centrum technicznego w Wietnamie w szkolenie dostawców, niechętnie jednak myśli o rozszerzeniu tej działalności na instytucje inne niż jej lokalni partnerzy. Tym niemniej, w ostatnich latach niektóre z większych marek detalicznych zaangażowały się we współpracę z władzami lokalnymi, głównie poprzez wsparcie pro pracowniczych inicjatyw zakładowych (Kambodża, Ameryka Środkowa) oraz poprzez lobbowanie w rządach za poprawieniem standardów warunków pracy w fabrykach, u których się zaopatrują.
Członkowie ETI na przestrzeni ostatnich lat rozpoczęli analogiczne działania w Bangladeszu, zaś Mark Parker, prezes Nike, lobbował w rządzie Pakistanu o podniesienie standardów pracy, w zamian za obietnicę dalszych inwestycji swojej firmy w tym kraju.
To, czy marki detaliczne są gotowe na wsparcie inicjatyw mających na celu rozwój kompetencji lokalnych firm czy też na lobbowanie w szerszym kontekście – pozostaje pytaniem. Trudno jednak o optymizm. Przygotowywany przez Ethical Corporation Institute raport z prowadzonego na przestrzeni trzech lat badania pokazuje znikome zaangażowanie firm we wsparcie programów kompetencyjnych, mających na celu polepszenie i usprawnienie praktyk zarządczych.
Według ETI: “Przemysł bawełniany potrzebuje szerszej strategii lobbystycznej, która pozwoliłaby detalistom wywrzeć wspólny nacisk na rząd Uzbekistanu, by ten położył kres poważnym nadużyciom praw człowieka, jakie mają miejsce w tym kraju.”
Czy ta propozycja spotka się ze zrozumieniem u członków ETI? Oprócz pozarządowej organizacji Save the Children, która na dziś dzień aktywnie działa w Uzbekistanie, inne NGO-sy praktycznie na tym terenie nie funkcjonują. Mimo, że od pierwszych inicjatyw podjętych przez duże firmy minęło już blisko dziesięć lat, polityczna funkcja koncernów, jaką jest ogólne wspieranie „pozytywnych przemian” oraz samorządności, dopiero zaczyna być tematem dyskusji.
Represyjne reżimy często zarzucają zachodnim NGO-som, że działają jako forpoczty swoich rządów. Właściciele zachodnich firm nie chcą być w ten sposób postrzegani. Bojkot uzbeckiej bawełny może więc zatrzymać się w miejscu, do którego obecnie doszliśmy.
Sprzeciw sędziów
International Cotton Advisory Committee, z siedzibą w Waszyngtonie, odrzuca większość skarg dotyczących wykorzystywania dzieci do pracy w uzbeckim przemyśle bawełnianym. W liście datowanym na listopad 2007 r. kierujący organizacją Terry Townsend pisze, że „zasugerował rządowi Uzbekistanu, iż starania o przygotowanie przez Unicef oraz ILO ‘obiektywnego i uczciwego’ raportu na temat wykorzystywania nieletnich do pracy w przemyśle bawełnianym w Uzbekistanie powinno spotkać się z entuzjastycznym przyjęciem i zaoferowaniem niezbędnej pomocy”. Do lutego 2008 r. Townsend nie otrzymał żadnej odpowiedzi ze strony uzbeckiego rządu.
Wspierać dostawców?
W jaki więc sposób marki mogą przyczynić się do usunięcia uzbeckiej bawełny ze swojego łańcucha dostaw?
Plany Tesco są niezbyt jasne. Firma deklaruje, że będzie “pracować indywidualnie ze swoimi dostawcami, tak, by dogłębnie poznać ich łańcuch dostaw” oraz że pomoże im określić “główne obszary ryzyka”. Biura firmy w Bangladeszu “intensywnie pracują ze swoimi bangladeskimi dostawcami i firmami, które dostarczają im surowca, tłumacząc im politykę Tesco oraz oferując swoje wsparcie”, mówi Abi Rushton z Tesco.
Tesco uczestniczyło w spotkaniach i rozmowach, gdzie „dostawcy zaczęli ze sobą współpracować wspierając się nawzajem w przyswajaniu wiedzy dotyczącej możliwych dróg dostawczych oraz w analizowaniu alternatywnych rozwiązań dla uzbeckiej bawełny”. Jednak z racji tego, iż dostawcy odzieżowi konkurują ze sobą, możliwości ich współpracy są ograniczone.
Organiczna bawełna
Bawełna organiczna oraz bawełna określana jako „fair trade cotton” może być niezwykle szybko identyfikowana dzięki automatycznej dokumentacji utworzonej na potrzeby zdobycia certyfikatu. Zatem która z firm kupuje jej najwięcej?
Najwięksi nabywcy organicznej bawełny (wg. ilości nabywanego włókna w 2007r.)
1. Wal-Mart / Sam’s Club
2. Nike
3. Woolworth’s South Africa
4. Co-op Switzerland
5. C&A
Włókna zużywane przez pięć wymienionych powyżej firm stanowi 48% całkowitego handlu organiczna i certyfikowana znakiem “fair-trade” bawełną.
Źródło: Organic Exchange Organic Cotton Market Report: Preliminary Highlights 2007
Tekst pochodzi z magazyni Ethical Corporation, tłumaczenie Ewa Brolska