![]() |
||||||||||||
![]() |
||||||||||||
CSR
ochrona środowiska
edukacja
ekologia
kodeks etyczny
raport 2004
public relations
biznes a miejsce pracy
filantropia
raport 2007
biznes a rynek
zdrowie
raport
zarządzanie
raport społeczny
zrównoważony rozwój
biznes a społeczeństwo
odpowiedzialność
wolontariat
corporate
kampania społeczna
governance
CRM
fair trade
raport 2006
konsument
raport 2005
etyka
human resources
|
Stworzyli go sami pracownicy. Ale będą z niego korzystać również kooperanci i klienci firmy. Kodeks ma dwanaście punktów. Oprawiony w ramki wisi w firmowych pokojach. Prace nad nim trwały dwa lata. Jest efektem dziesiątków spotkań i pomysłów zgłoszonych przez szeregowych pracowników firmy. - To nie zbiór zakazów i nakazów, lecz informacja o tym, jakimi wartościami się kierujemy - mówi prezes Sławomir Szych. Rzecznikiem etyki została Dorota Niedziółka, na co dzień radca prawny w firmie i sędzia Sądu Dyscyplinarnego przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych we Wrocławiu. - Cały dzień zastanawiałam się, czy przyjąć tę funkcję. Zgodziłam się, bo chcę promować zasady, o których wszyscy wiedzą, ale zapominają w codziennej gonitwie - mówi. Już dziś jest wiele pytań. - Czy mogę wziąć nawet drobny prezent od jakiejś firmy? Czy zaproszenie na konferencję nie nosi znamion korupcji? Czy ktoś nie buduje swojej pozycji w firmie moim kosztem? To tylko kilka przykładów, które mogą wywoływać wątpliwości u pracowników - mówi Dorota Niedziółka. Prezes firmy chce, by zasady, które promuje kodeks, wydobywały z pracowników pozytywne wartości, jakie w nich tkwią. Dlatego kodeks nie przewiduje żadnych sankcji za zachowania, które rzecznik uzna zanieetyczne. - Karą ma być ostracyzm, to norma obyczajowa znacznie silniejsza niż prawna - zauważa rzecznik. Niebawem powstanie rejestr korzyści, które przyjmują pracownicy. Nie będzie on obowiązkowy, ale rzecznik chce, by w dobrym tonie było wpisywanie do niego wszelkich podarków, które otrzymają zatrudnione w firmie osoby. Na pomysł powołania kodeksu wpadli sami pracownicy, ale zarząd spółki był tym bardzo zainteresowany. - Nie chcieliśmy odgórnie narzucać żadnych rozwiązań w kodeksie, by nie stały się źródłem dowcipów - mówi prezes Dialogu. Sądzi, że w dłuższej perspektywie to przedsięwzięcie bardzo się firmie opłaci. Przedsiębiorstwo w najbliższym czasie planuje ekspansję w te rejony kraju, gdzie marka Dialogu jest słabo rozpoznawalna. - Chcemy, by nasza firma była postrzegana jako uczciwy uczestnik rynku - wyjaśnia prezes. Co to może oznaczać dla klientów? - Bardzo wiele. Klient kupujący naszą usługę musi mieć pewność, że nie wciśniemy mu bez potrzeby najdroższego abonamentu z opcjami, których w ogóle nie będzie w stanie wykorzystać - wylicza rzecznik Niedziółka. Z kodeksem zapoznawani są właśnie podwykonawcy i kooperanci Dialogu, a w najbliższym czasie informacje na ten temat wysłane zostaną do wszystkich klientów. Jarosław Kałucki, Rzeczpospolita - Moja kariera, 21.02.07
|
|
||||||||||